Farciarze, czyli KKS Kalisz 1933

 Dokładnie przed 80 laty skończył się jeden z najlepszych sezonów w historii piłkarskiej sekcji KKS-u Kalisz. Początki były trudne, potem kilka razy dopisało szczęście, ale przecież szczęście sprzyja lepszym.

W 1933 roku KKS-iacy występowali w łódzkiej klasie B, trzecim – po lidze i klasie A – szczeblu rozgrywek. Mecze z udziałem drużyn z Kalisza i Skalmierzyc organizował podokręg kaliski. Faworytem rozgrywek była najlepsza w poprzednim roku Prosna, która w barażach bezskutecznie szturmowała bramy klasy A. W dodatku KSK mógł stracić swojego najlepszego napastnika Stefana Ciszewskiego, którego kusiła grająca w poznańskiej klasie A Ostrovia. Wysokie aspiracje zgłaszała także Pogoń Skalmierzyce, która w przedsezonowych sparingach dwukrotnie pokonała osłabioną – ale jednak – Prosnę.

22 kwietnia w pierwszym meczu KKS-iacy tylko zremisowali 1:1 z młodym zespołem Strzelca. Co gorsza, to to rywale mieli przewagę, ale byli bardzo nieskuteczni. Mecz sędziował Edward Jarnuszkiewicz, jeden z założycieli klubu, wówczas rzadko już wychodzący na boisko i angażujący się coraz częściej w inne dyscypliny np. boks. Prosna planowo pokonała 3:1 Pogoń.

Tydzień później było jeszcze gorzej, bo KKS uległ 1:2 (1:1) Pogoni. Wprawdzie po stracie bramki kaliszanie ruszyli ostro do przodu, ale wyrównującego gola nie zdobyli. Na szczęście potem było już lepiej, choć wcale nie łatwiej. Drogę do awansu KKS-iacy zaczęli od zwycięstwa 1:0 (1:0) z Prosną. Mecz był bardzo wyrównany i w każdej chwili rywalem mogli zdobyć gola na wagę remisu. Kolejnym rywalem było Makabi, autsajder rozgrywek. Tym razem skromna, ale cenna wygrana 2:1 (2:1), przy czym po przerwie zwycięzcy nie schodzili z połowy żydowskiej drużyny. Jak widać, w I rundzie każda drużyna przegrała co najmniej jeden mecz, a na czele tabeli była Pogoń przed Prosną – po 6 pkt oraz KKS-em 5 pkt.

Przed rundą rewanżową szanse na awans do baraży miały więc trzy ekipy. 18 czerwca w Skalmierzycach odbył się pierwszy mecz „o wszystko”. KKS-iacy spisali się fantastycznie. Nie przeszkadzał im deszcz i rozmokłe boisko. Do przerwy prowadzili 2:0 po bramkach Stefana Ciszewskiego i Mariana Trawkowskiego, a w drugiej części trzy gole dołożyli Tadeusz Ciszewski, Jerzy Kasprzak i Tadeusz Strójwąs.

Jedynym rywalem, który z nimi w tamtym sezonie nie przegrał, był Strzelec. 2 lipca znów remis 1:1 (1:1).

Najważniejszy mecz odbył się 9 lipca. KKS miał wówczas tyle samo punktów co Prosna, ale o jeden mecz więcej. Żeby myśleć o awansie, musiał wygrać. Od pierwszych minut spotkanie było zacięte, żeby nie rzec – brutalne. W 10 minucie KKS objął prowadzenie po strzale Stanisława Reima. 2 minuty później kontuzjowany prośnianin Konarski zszedł z boiska i Prosna grała dalej w „10″. W tamtych czasach nie można było robić zmian! Już w 14 minucie na 2:0 podwyższył Kasprzak, a w 28 minucie gola zdobył Trawkowski. Już wtedy obowiązywała zasada, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Trzy minuty wcześniej powinno być 2:1, ale Prosna nie wykorzystała rzutu karnego! Prośnianie zdobyli gola w 38 minucie, ale w 75 minucie wynik na 4:1 ustalił T. Ciszewski.

Trzy tygodnie potem Prosna gładko, 3:0 wygrała w Skalmierzycach i znów to ona była liderem. Natomiast KKS-icy pokonali Makabi 3:0, po golach S. Ciszewskiego, Kasprzaka i Trawkowskiego. O tym, kto wygra ligę, decydował więc ostatni w sezonie mecz, bez ich udziału.

Prosna musiała różnicą dwóch bramek pokonać Strzelca, a do przerwy przegrywała 1:2. W drugiej części spotkania obydwa zespoły zdobyły po golu i sensacja stała się faktem. Tabela kaliskiej klasy B wyglądała następująco:

1. KKS 8 meczów 12 pkt., bramki 18:6
2. Prosna 8 10 21-12
3. Strzelec 8 9 18:14
4. Pogoń 8 6 9:13
5. Makabi 8 3 10:28

W sierpniu, przygotowujący się do baraży kaliszanie rozgrywali mecze sparingowe. Spisywali się w kratkę. W Wieluniu przegrali z Legią 0:2, ale w Kępnie pokonali 3:2 Polonię (trzy gole T. Ciszewskiego). Potem jeszcze przegrali 2:3 w Ostrowie. Prawdziwym festiwal bramek urządzili jednak w spotkaniu z Ostrowskim KS. Do przerwy prowadzili 5:1, po dwóch golach Kasprzaka, dwóch Owczarka i jednym T. Ciszewskiego. Drugą połowę przegrali 1:3, a jedyna bramka to samobójcze trafienie ostrowian.

29 października odbył się pierwszy baraż. KKS spisał się znakomicie, bo pokonał Lechię Tomaszów 6:1 (5:0). Już w 14 minucie trafił Stefan Ciszewski, w 22, 25 Kasprzak, w 27 Owczarek, a minutę potem znów Kasprzak. Po przerwie tomaszowianie zdobyli honorową bramkę, a w 60 minucie wynik potyczki ustalił Michalak. KKS-iacy kończyli mecz w „10”, bo kontuzji doznał Owczarek.

W kolejnym meczu Lechia wygrała 5:3 z Sokołem Pabianice, który był kolejnym rywalem kaliszan. 12 listopada na Stadionie Miejskim zjawiło się wielu kibiców, co w Kaliszu było rzadkością. Głośno dopingowali drużynę gospodarzy, krzycząc: KKS! KKS! Spotkanie było emocjonujące i niespodziewanie wyrównane. W 25 minucie jeden z pabianickich obrońców odbił ręką piłkę zmierzającą do siatki, ale Stefan Ciszewski nie wykorzystał rzutu karnego. Kaliski napastnik zrehabilitował się w 41 minucie, trafiając do siatki po rzucie rożnym. Po przerwie kaliszanie nadal atakowali, czego efektem jest bramka Kasprzaka w 53 minucie. Siedem minut potem Sokół zdobył kontaktowego gola, ale mecz kończy skromnym, choć zasłużonym zwycięstwem gospodarzy 2:1.

Tydzień później KKS gościł w Tomaszowie. Remis dawał kaliszanom upragniony awans i do przerwy było 1:1, przy czym to goście strzelili pierwszą bramkę. W drugiej połowie Lechia prowadziła już 3:1, KKS doprowadził do remisu, by w końcówce stracić czwartą bramkę i przegrać 3:4! Mimo wygranej, kibice gości obrzucili kaliski zespół kamieniami i – jak się tydzień później okazało – nie był to jednostkowy wybryk. 27 listopada KKS pojechał do Pabianic. Do przerwy goście prowadzili 1:0, ale po bramkach strzelonych w 80 i 83 minucie triumfował Sokół. Także w Pabianicach kibice rzucali w kaliszan kamieniami, towarzysząc im w drodze na stację kolejową! Atak przerwała interwencja policji. Baraże kończył więc pojedynek Sokoła z Lechią, której do awansu wystarczył skromny punkt. Teoretycznie szanse awansu mieli także pabianiczanie, ale musieliby wygrać różnicą co najmniej 7 bramek. Ku uciesze kaliszan Sokół, podobnie jak wcześniej Strzelec w rozgrywkach ligowych, zachował się sportowo i zwyciężył 3:1. Tabela baraży wyglądała więc następująco:

1. KKS Kalisz 4 mecze, 4 punkty, bramki 12:8
2. Lechia Tomaszów 4 4 9:9
3. Sokół Tomaszów 4 4 11:15

KKS Kalisz po raz drugi w historii awansował do klasy A!

Autor: Mariusz Kurzajczyk
Źródło: SportKaliski.wordpress.pl