Okręgowy Puchar Polski 1992 okiem Mariusza Kurzajczyka

Ostatni raz niebiesko-biało-zieloni triumfowali w rozgrywkach o Okręgowy Puchar Polski 22 lata temu. Wtedy to pokonali oni w finale, który rozegrany został w Pleszewie LKS Jankowy 1:0 a następnie przygoda w rozgrywkach centralnych zakończyła się na faworyzowanej Ślezie Wrocław. Większość kibiców, szczególnie młodego pokolenia nie ma możliwości pamiętać tych pojedynków, dlatego dzięki uprzejmości Mariusza Kurzajczyka cofamy się wstecz o 12 lat i przedstawiamy Państwu Relację z tych spotkań.

Finał Okręgowego Pucharu Polski 2012

Finał Okręgowego Pucharu Polski 1991/92 odbył się w Pleszewie. Rywalem Wistilu Kalisz był LKS Jankowy, który właśnie od początku lat 90. zaczynał się liczyć na regionalnym podwórku. Co ciekawe, bramkarzem LKS-u był wychowanek Włókniarza Kalisz Aleksander Kowalski. Obydwie drużyny przystąpiły do meczu w optymalnych składach. Barw KKS-u bronili: bramkarz Dariusz Grzesiak, obrońcy Krzysztof Florczak, Paweł Sadowski, Ryszard Adamek, Robert Zaleśny, pomocnicy – Błażej Marczak, Karol Ulatowski, Siergiej Sielin, Piotr Tomaszewski oraz napastnicy Piotr Michalski i Andrej Artiomow.

W pierwszej połowie lepiej spisywali się jankowianie, ale na szczęście Grzesiak poradził sobie ze strzałem Artura Kosmy, a kilka minut potem Jacek Michałowski minął się z piłką, mając przed sobą pustą bramkę. W rewanżu Rosjanin Artiomow nie wykorzystał dwóch okazji, w tym fatalnie spudłował z rzutu karnego, który został podyktowany po zagraniu ręką Piotra Babika.

Druga połowa nie zaczęła się najlepiej. Najpierw Piotr Tomaszewski nie opanował piłki pustą bramką, a później Robert Zaleśny sfaulował w polu karnym Kosmę i arbiter podyktował rzut karny. Robert Szmata uderzył mocno, ale trafił w słupek. To był przełomowy moment meczu. Od tego momentu na boisku niepodzielnie panowali kaliszanie. W 59 minucie, po pięknej akcji Błażeja Marczaka, z kilku metrów do bramki nie trafił Artiomow, który zrehabilitował się dwie minuty potem. Doświadczony Siergiej Sielin idealnie wrzucił piłkę w pole karne, a jego rodak uderzeniem głową pokonał Kowalskiego. Po kilku minutach powinno być 2:0, ale golkiper LKS-u cudem obronił bombę Ulatowskiego. W końcówce dwa raz nieskutecznie strzelał Artiomow.

W czasie przerwy udało mi się wyzwolić w piłkarzach dodatkowe bodźce do gry; zagrali agresywniej i to przyniosło nam zwycięstwo – podsumował drugą połowę trener Jan Fedorów.

Warto zauważyć, że – poza dwoma Rosjanami – Wistil zagrał wychowankami, wśród których ważną rolę odgrywał 19-letni Błażej Marczak. Kilka tygodni potem, w nowym sezonie i w rozgrywkach centralnych PP, w podstawowej jedenastce grali już tylko wychowankowie klubu z Wału Matejki

LKS Jankowy – Wistil Kalisz 0:1 (0:0)
Bramki:
0:1 Andriej Artiomow 61.
Żółte kartki: Wojewoda, Babik (Jankowy), Adamek Florczak (Wistil).
Jankowy: Kowalski – Babik, Kaczmarek, Wojewoda, Holka – Rygiel, Trojak (61 Romanow), Wojtkowiak, Szmata – Michałowski, Kosma (73 Bendkowski).
Wistil: Grzesiak – Florczak, Sadowski, Adamek, Zaleśny – Marczak, Ulatowski, Sielin, Tomaszewski – Michalski, Artiomow.

Od lewej stoją: Dariusz Grzesiak, Karol Ulatowski, Siergiej Sielin, Andriej Artiomow, Paweł Sadowski, Ryszard Adamek; przed nimi – Błażej Marczak, Krzysztof Florczak, Piotr Tomaszewski, Piotr Michalski, Robert Zaleśny.


Droga do finału

Wistil rozpoczął pucharową przygodę od V rundy. W Ostrowie kaliszanie pokonali rezerwy Ostrovii po golach Radosława Grzesika i Andrzeja Smoligi. W ćwierćfinale OPP kaliszanie nie dali szans Pogoni Syców, wygrywając na wyjeździe 4:0, po czterech golach Andrieja Artiomowa. W tej fazie rozgrywek Wistil miał dwie drużyny. Druga uległa 0:2 LKS-owi Jankowy. Tych zmagań kalisko-jankowskich było więcej. W półfinale OPP LKS Jankowy pokonał 2:0 Prosnę Kalisz. Rywalem kaliszan była walcząca o awans na zaplecze ekstraklasy Ostrovia, obrońca trofeum. Po 90 minutach było 1:1, a gole w pierwszej połowie strzelili Ryszard Adamek i Jacek Mamot. Rzuty karne wygrał Wistil 7:6.

W rozgrywkach centralnych

Kaliszanie przystąpili do nowego sezonuá i Pucharu Polski w nieco odmienionym składzie. W linii obrony występowali młodzi Radosław Grzesik i Piotr Lewandowski, w pomocy grali Jacek Nowakowski, Andrzej Smoliga oraz przesunięty z obrony Robert Zaleśny, który zajął miejsce grającego tym razem w ataku Piotra Tomaszewskiego.

W I rundzie Wistil trafił na zdobywcę Okręgowego PP w województwie wrocławskim – Zootechnika Żórawina. Egzotyczny dla nas rywal był przekonany, że łatwo wygra, bo w drodze do rozgrywek centralnych poradził sobie z Polonią Wrocław, Chrobrym Głogów i Pogonią Oleśnica. Gospodarze zaatakowali od pierwszej minuty, ale szybko przekonali się, że kaliszanie to bardzo groźny rywal. Akcje zainicjowane przez Piotra Tomaszewskiego lub Błażej Marczakaá mógł zakończyć bramką Michalski lub sam Tomaszewski. Ten ostatni przy trzeciej próbie trafił i od 24 minuty Wistil prowadził 1:0. Kaliszanie nie spoczęli na laurach. W 42 minucie Jacek Nowakowski pokazał, że potrafi grzmotnąć z dystansu i było 2:0 dla gości. Po przerwie Wistil oszczędzał siły, ale nawet grając na pół gwizdka i w ponad 30-stopniowym upale miał okazje bramkowe, których nie wykorzystali Michalski, Tomaszewski i Sadowski.

Zootechnik Żórawina – Wistil Kalisz 0:4
Wistil grał w składzie: Grzesiak – Florczak, Sadowski, Lewandowski, Grzesik – Marczak, Zaleśny, Nowakowski, Smoliga – Michalski, Tomaszewski.

W II rundzie rywalem była drugoligowa (II poziom rozgrywek) Ślęza Wrocław. Mecz odbył się na stadionie przy Wale Matejki, ale faworytem byli goście, którzy w ostatniej kolejce ligowej rozgromili 5:1 Bałtyk Gdynia, a w najlepszy w swojej historii sezonie 92/93 walczyli o awans do ekstraklasy, ostatecznie zajmując w II lidze trzecie miejsce. Pierwsza połowa była bezbarwna. Niby atakowali kaliszanie, którzy jednak odbijali się, często dosłownie, o mur obrony Ślęzy. Drugoligowcy oddali jeden strzał na bramkę strzeżoną przez Dariusza Grzesiaka, ale nie sprawili mu zbyt wiele problemów. Ciekawiej było po przerwie. Pierwszą groźną akcję przeprowadził Tomaszewski, który został powalony na ziemię tuż przed bramką Ślęzy. Arbiter nie dopatrzył się przewinienie. W rewanżu, w 51 minucie, Leszek Rusiecki przepchnął się przez kaliską defensywę i strzelił do siatki obok Grzesiaka. Do końca meczu kaliszanie atakowali, wręcz zamykając gości na ich połowie boiska, a na bramkę Ślęzy strzelali bez szczęścia Lewandowski, Nowakowski i dwukrotnie Sadowski. Przyjezdnym raz udał się kontratak i w 78 minucie Ignaszak podwyższył wynik na 0:2.

Wistil Kalisz – Ślęza Wrocław 0:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Leszek Rusiecki 51, 0:2 Ignaszak 78.
Wistil: Grzesiak – Florczak, Sadowski, Lewandowski, Grzesik – Marczak, Smoliga (60 Wojtas), Nowakowski, Zaleśny – Tomaszewski, Michalski (84 Wybieralski).

Autor: Mariusz Kurzajczyk