Derby 2011

23 kwietnia 2011 – to wtedy ostatni raz w rozgrywkach ligowych mierzyliśmy się z Ostrovią. W sobotę, po 4,5 roku oba zespoły ponownie na Stadionie Miejskim w Ostrowie Wielkopolskim walczyć będą o komplet punktów, tym razem jednak na szczeblu trzecioligowym. Przenieśmy się zatem do klasy okręgowej, kiedy to po golu Macieja Zaparta mieliśmy piękne święta Wielkanocne, a nasi piłkarze ograli odwiecznego rywala 1:0!

” Piłkarze KKS Włókniarz 1925 Kalisz pokonali w Ostrowie Wielkopolskim odwiecznego rywala, Ostrovię 1:0 w meczu 23. kolejki kaliskiej klasy okręgowej. Derbowe zwycięstwo smakuje podwójnie, bo lider tabeli przegrał po raz pierwszy u siebie w tym sezonie, a kaliszanie awansowali na drugie miejsce. – Mogę śmiało powiedzieć, że KKS wraca do walki o baraże! – mówił tuż po ostatnim gwizdku trener kaliskiej drużyny, Mariusz Kaczmarek.
<
Szkoleniowiec ekipy z Wału Matejki zapowiadał zmiany kadrowe po serii słabszych spotkań w lidze i do takowych doszło przed pojedynkiem z Ostrovią. Ze składu wypadli będący w słabej dyspozycji Kamil Urbaniak, Artur Szczepaniak i Marcin Młynek, a szansę otrzymali zdolni juniorzy – Michał Kaczmarek i Adam Słomian. Ten ostatni zastąpił Macieja Trzeciaka, który leczy kontuzjowany palec. – Nikogo nie skreślam, każdy ma szansę, by dostać się do meczowej „osiemnastki”. Swoją przydatność do zespołu muszą udowodnić na treningach – mówi Mariusz Kaczmarek.

Derbową rywalizację z ogromnym animuszem zaczęli przyjezdni, którzy już w 3. min powinni objąć prowadzenie. Po błędzie Piotra Kasprzyka w sytuacji sam na sam z Mateuszem Mierzwickim znalazł się Stasiu Walczyński. Młody napastnik KKS przymierzył jednak wprost w poprzeczkę, a dobitka Daniela Armatysa okazała się nieskuteczna. Trzy minuty później ostrowski golkiper wyłapał uderzenie z dystansu Mateusza Woźniaka. Ataki kakaesiaków przyniosły zamierzony efekt w 19. min. W polu karnym gospodarzy Paweł Świtała uderzył łokciem w twarz Daniela Armatysa, co wyłapał arbiter główny, dyktując jedenastkę. Do piłki podszedł doświadczony Maciej Zapart, który pewnym uderzeniem kompletnie zmylił Mierzwickiego, dając KKS-owi upragnione prowadzenie. – Dziękuję Maćkowi, że wziął od razu piłkę, nie bał się i uderzył celnie. Mimo że dokuczał mu uraz kolana, bardzo chciał zagrać w derbach, co uczynił z grymasem bólu na twarzy. Chwała mu za to – przyznał Mariusz Kaczmarek. Niestety, bohater tego fragmentu gry zmuszony był opuścić plac gry już w 40. min, ze względu na wspomniany uraz.

Po zdobyciu bramki przez naszych piłkarzy śmielej zaczęli sobie poczynać ostrowianie, którzy jednak zagrażali „świątyni” Adriana Wolniaka jedynie po stałych fragmentach. Najdogodniejsza ich okazja miała miejsce w 33. min, gdy z rzutu wolnego z 35 metrów tuż nad bramką huknął Kasprzyk.

W drugiej połowie kaliszanie bardziej skupieni byli na defensywie, ale nie zapominali też o akcjach pod bramką rywala. W 50. min jednego z obrońców Ostrovii ośmieszył Stanisław Walczyński, lecz skiksował przy strzale. Z kolei w 63. min przed ogromną szansą stanął debiutant, Michał Kaczmarek. Brat Marcina, który niegdyś czarował swoją grą w KKS-ie, a obecnie jest silnym punktem lidera I ligi, ŁKS-u Łódź, zamknął świetną akcję Konrada Chojnackiego na lewej flance, lecz jego uderzenie z pierwszej piłki było minimalnie niecelne. – Dużo nie brakowało, by zdobył gola. Debiut udany, w tak ważnym meczu nie spalił się, wytrzymał presję. Należą mu się duże brawa – ocenił trener KKS. Więcej z gry w ostatnich trzech kwadransach mieli miejscowi, choć nie potrafili stworzyć czystych stuprocentowych okazji. W 49. min zupełnie niepilnowany Adrian Dąbrowski główkował tuż obok słupka. W 62. min znów z wolnego przymierzył popularny „Kapa”, który w sezonie 2000/2001 bronił barw trzecioligowego KKS-u, a Wolniak z trudem wyekspediował futbolówkę poza boisko. Ostatnią poważną próbę podopieczni Andrzeja Dziuby podjęli w 86. min., kiedy to Mateusz Sobczak posłał bombę z rzutu wolnego, a piłka po rękach Wolniaka musnęła o poprzeczkę.

– Wiadomo, że graliśmy z rywalem, który walczy o awans. Szkoda, że nie stworzyliśmy sobie takiej sytuacji, która pozwoliłaby nam wyrównać. Choć mamy przewagę 10 punktów, nie czujemy, że ten awans jest już pewny – podsumował trener Andrzej Dziuba (Ostrovia).

– Powiedziałem chłopakom w szatni, że to przełomowy mecz, który może nas podnieść na duchu. Siedliśmy od początku na rywalu i to się opłaciło. Wracamy do gry – cieszy się Mariusz Kaczmarek.- Był to typowy mecz walki. To zwycięstwo było nam potrzebne jak rybom woda – przyznał bohater meczu, Maciej Zapart. – Małe ciśnienie było jak przed każdą jedenastką. Podjąłem rękawicę, cieszę się, że udało się strzelić – dodał.

– Chciałbym podziękować zespołowi, za to że zagrał ambitnie i moim zdaniem wygrał po dość spokojnym meczu. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz zespół KKS-u cieszył się ze zwycięstwa na boisku w Ostrowie. Na pewno nie miało to miejsca odkąd interesuję się klubem czyli od 20 lat. Statystycy pewnie mogą to sprawdzić bo to wielkie wydarzenie i cieszymy się ogromnie, a teraz wszystko w głowach i nogach piłkarzy, żeby tego miejsca barażowego już nie odpuścić! Lepszego prezentu na święta nie mogliśmy mieć. – podsumował mecz derbowy prezes Piotr Kościelny. „

Ostrovia Ostrów Wlkp. – KKS Włókniarz 1925 Kalisz 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Maciej Zapart 20. min (karny)

Żółte kartki:
Ostrovia – Dąbrowski (63’ ), Konieczny (90+1’ )

KKS – Armatys (18’ ), Kiełbik (60’ ), Nowak (89’ )

Ostrovia: Mierzwicki – Szczepański, Kasprzyk, Świtała, Besarabiw (80. Sobczak) – Woźniak (58. Wnuk), Rusek, Konieczny, Czupryn – Dąbrowski, Pacyna.

KKS: Wolniak – Gostyński, Kiełbik, Rosadziński, Grzesik – Baszczyński (83. Łysiak), Zapart (40. Kaczmarek), Woźniak, Chojnacki – Walczyński (77. Nowak), Armatys (90. Pietrzak).

Widzów: 200 (15 z Kalisza)

Relacja: Michał Sobczak