Piotr Morawski: Miejsce w tabeli absolutnie nas nie satysfakcjonuje

Szkoleniowiec pierwszej drużyny – Piotr Morawski nie ukrywa, że piąte miejsce nie jest satysfakcjonujące. W obszernej rozmowie ocenił rundę w wykonaniu swojego zespołu oraz odniósł się do kilku innych aspektów, które miały wpływ na to, że po 17 seriach gier tracimy do lidera sześć punktów.

Zakończyliśmy rundę jesienną tego sezonu, można chyba pokusić się o małe podsumowanie ostatnich czterech miesięcy?

Warto przede wszystkim podkreślić naszą metamorfozę w porównaniu do wiosny. W drugiej połowie poprzedniego sezonu niestety nie mogliśmy bić się o najwyższe cele, głównie przez bardzo okrojoną kadrę. Przykładem był Marcin Tomaszewski, który sezon wcześniej był ściągany jako młodzieżowiec na bok pomocy lub obrony, u nas w kilku meczach musiał wystąpić jako stoper. Do tego sporo młodszych zawodników, latem chcieliśmy wzmocnić kadrę o czym szerzej za chwilę. Do nowego sezonu przystąpiliśmy pewni siebie znając swoją wartość – nie było meczu by rywal nas stłamsił czy miał znaczącą przewagę. Miejsce w tabeli absolutnie nas nie satysfakcjonuje – niech to będzie podsumowaniem.

Przed sezonem byliśmy jedną wielką niewiadomą. Do drużyny dołączyło wiele nowych twarzy, jak z perspektywy czasu ocenisz transfery, których dokonaliśmy latem?

Latem dołączyło do nas 7 zawodników co stanowi 1/3 naszej kadry. Do tego doświadczeni zawodnicy z poprzednich sezonów oraz młodzi zawodnicy z Kalisza i okolic. Nasza drużyna ma ogromny potencjał i jeszcze w pełni go nie pokazała. Kolejnym „transferem” jest osoba trenera Jakubowskiego, który oprócz tego że pomaga nam w seniorach, prowadzi także drużynę Juniora Starszego. Mając bezpośredni kontakt na codzień możemy na bieżąco monitorować kto zasługuje na miejsce w pierwszej drużynie. Wracając do transferów to nie chcę ich oceniać indywidualnie bo na boisku gra drużyna. Powiem tak, rok temu byliśmy  zadowoleni z 31 punktów, dziś natomiast ta sama liczba punktów nas nie satysfakcjonuje. Powiem to jeszcze raz – nie pokazaliśmy jeszcze pełni potencjału.

Długo czekaliśmy aby wejść na te właściwe tory, jednak jak już maszyna ‚zatrybiła’ to z przyjemnością oglądaliśmy kolejne zwycięskie mecze niebiesko-bialo-zielonych. Czego brakło w tych pierwszych meczach?

Odpowiedź jest prosta – brakło bramek. Nie było tygodnia byśmy nie pracowali nad grą zespołu w ofensywie. Niestety piłka nożna to sport zespołowy do tego podatny na czynniki zewnętrzne nie zawsze zależne od zawodnika czy trenera. Każdy z zawodników wychodząc na boisko powinien w pełni poświęcić się naszej sprawie i starać się walczyć o to byśmy jako zespół mieli więcej bramek na swoim koncie niż rywal. Ja osobiście nie podchodzę do tego jako słabszy czy lepszy początek lub koniec. Tak się ułożyło. Gramy po to by wygrywać – nie zawsze się to uda. Ja wraz z trenerami Jakubowskim i Bugzelem mamy to prawdopodobieństwo zwycięstwa maksymalnie zwiększyć.

Jesienią miałeś ten komfort, którego brakowało Ci wiosną – długa ławka rezerwowych i wartościowi zmiennicy – przyniosło to efekt w postaci większego zaangażowania zawodników na treningach?

Oczywiście. W tym modelu niemal każdy zawodnik musi mieć się na baczności. Oprócz pracy na treningach, analizujemy grę w ostatnich meczach czy wywiązywanie się z zadań taktycznych oraz charakterystykę danego zawodnika. Całość sumuje się na wybór, którego dokonujemy przed każdym meczem.

Za nami 17 ligowych gier, który z ligowych rywali pod kątem jakości piłkarskiej najbardziej Ci zaimponował i dlaczego?

Zdecydowanie Lech Poznań II. Tabela tego nie odzwierciedla ale my szanujemy punkt z tą drużyną. Zaangażowanie, technika, szybkość, organizacja gry. Uznanie dla trenera Djurdjevicia i sztabu bo miło patrzy się na ich grę. Wczoraj punkt z nimi wywalczył Skolwin a wcześniej ograli obecnego lidera w Toruniu.

Zerknijmy w tabelę. Jesteśmy drużyną, która jesienią straciła najmniej goli – z przodu nie wygląda to jednak tak wesoło – jak wiosną rozwiązać ten problem?

Bardzo prosto – strzelać bramki. Zwłaszcza u siebie mamy z tym problem. Może nowy stadion odmieni naszą sytuację i na wiosnę będziemy mogli cieszyć kibiców w Kaliszu większą ilością bramek. Odnosząc się do liczby straconych goli warto tutaj przypomnieć, iż na to pracuje cały zespół. Nikt nie jest zwolniony z zadań defensywnych – każdy ma swoje do zrobienia w tej fazie gry i pewnie dlatego tak ciężko nam strzelić bramkę, zresztą już latem większość sparingów kończyła się zerem z tyłu jeśli dobrze pamiętam.

Rundę kończymy ze stratą sześciu punktów do toruńskiej Elany, nie jest to mało, ale też nie jest to ilość nie do odrobienia.

My do każdego meczu podchodzimy tak by go wygrać. Ta runda udowodniła że nasze podejście jest prawidłowe. Tak jak powiedziałem wcześniej, nie mamy się kogo bać w tej grupie, bo nawet lider który gościł w Kaliszu przez większość spotkania  miał bardzo trudno cokolwiek zrobić, sytuacja stworzona po dalekim aucie dała im punkt, choć wcześniej mogliśmy podwyższyć prowadzenie. W Skolwinie podobnie – mamy sytuacje – nie ma bramek. Umiemy na szczęście wyciągać wnioski i na pewno będziemy pracować od nowego roku by tą skuteczność poprawić. Co do straty to nie jest ona taka by jej nie odrobić – na pewno nie składamy broni.

Podsumowując całą rundę – jesteś zadowolony z tego co osiągnęła drużyna czy jednak pozostaje ogromny niesmak, bo gdyby nie dwie ostatnie kolejki – dziś bylibyśmy liderem?

My nie jesteśmy zadowoleni. Apetyty mamy na o wiele więcej. W tej grupie młodych ludzi tkwi olbrzymi potencjał – zawodnicy muszą przede wszystkim sami chcieć być lepszym z każdym treningiem. Jakiekolwiek bonusy płynące ze zwycięstw powinny być efektem ubocznym a nie celem samym w sobie. Własny rozwój powinien być fundamentem pracy każdego zawodnika, na każdym etapie nie zależnie od wieku!

Znamy już sparingpartnerów, o których kibiców poinformujemy niebawem – w tych meczach będziesz testował dużą grupę zawodników czy nie ma co się spodziewać rewolucji kadrowej?

To pytanie zostawię bez odpowiedzi, gdyż dopiero jesteśmy przed spotkaniem podsumowującym rundę z zarządem Klubu. Nigdy nie jest tak, że proces budowy zespołu się skończył – zawsze jest coś do poprawy.