Gorzka lekcja w Toruniu.

Piłkarze KKS-u Kalisz zanotowali szóstą porażkę w sezonie. W niedzielę, w meczu 24. kolejki III ligi, podopieczni Piotra Morawskiego ulegli na wyjeździe Elanie Toruń 0:2.

Oba decydujące o losach spotkania gole padły w pierwszej połowie, kiedy to dwukrotnie
na listę strzelców wpisał się napastnik Elany Filip Kozłowski. W 34.minucie prostopadłą piłkę z lewej strony boiska zagrał Adam Dobosz, podanie przejął Artur Lenartowski po czym dośrodkował do Kozłowskiego, a ten bez problemu sfinalizował akcję. Pięć minut później pokonał Oskara Pogorzelca po raz drugi. Wykorzystując nieporozumienie pomiędzy kaliskim bramkarzem i obrońcami strzałem głową umieścił piłkę w siatce.

Niedosyt w kaliskich szeregach jest spory, bo scenariusz tego spotkania mógł się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby nie zmarnowane okazje z pierwszych trzydziestu minut potyczki. Jedną z nich miał m.in. Błażej Ciesielski, który nieznacznie chybił w 19. minucie. Żałować może też Tomasz Kowalski, który w 29. minucie po niefortunnie wykonanym przez gospodarzy rzucie rożnym i długim wybiciu piłki przez Mateusza Gawlika, przegrał pojedynek sam na sam z  Michałem Nowakiem.

– Oczywiście, że żal tych niewykorzystanych sytuacji. Szkoda rzutów wolnych, które mieliśmy w pierwszej połowie i okazji, która wyklarowała się po rożnym, gdy Tomek Kowalski wyszedł sam na sam. Szkoda, że nie strzelił, ale niestety bramkarz go wyczuł. Można teraz gdybać
i wymyślać tysiące scenariuszy, ale faktem jest, że bramka nie padła, za to już chwilę później prowadziła Elana i to dwoma golami –
komentował tuż po meczu trener kaliszan Piotr Morawski. – Wyszliśmy otwarci, chcieliśmy grać w piłkę, kontrolować wydarzenia na boisku. Udawało się do trzydziestej minuty. W drugiej połowie też próbowaliśmy coś stworzyć, niestety sytuacji nie było zbyt wiele i w efekcie to Elana ma trzy punkty, z czego jesteśmy bardzo niezadowoleni – dodał szkoleniowiec KKS-u.

W drugiej połowie torunianie nie utracili kontroli nad spotkaniem. W 61. minucie trafili nawet do bramki, ale Maciejowi Mysiakowi piłka odbiła się od ręki i gol nie został uznany. Chwilę później doskonałą okazję do zdobycia kontaktowej bramki dla kaliszan
nie wykorzystał Patryk Palat. Wprawdzie strzelił mocno, ale piłka delikatnie minęła słupek.

W niedzielnym meczu w szeregach „trójkolorowych” zabrakło Łukasza Żeglenia, Roberta Tunkiewicza, Łukasza Grabowskiego i Christiana Nnamaniego. Na ławce rezerwowych poza Konradem Chojnackim i bramkarzem Cezarym Osuchem zasiedli sami młodzieżowcy. Trener Morawski nie zdecydował się na żadną zmianę.

Przegrana w Toruniu kosztowała KKS spadek na szóste miejsce w tabeli. W najbliższy weekend kaliszanie pauzują, z racji wycofania się z rozgrywek Energetyka Gryfino.
Do trzecioligowych zmagań wrócą 1 maja, wyjazdowym spotkaniem z Górnikiem Konin.

***

24. kolejka III ligi gr. 2, 22.04.2018r.,
Elana Toruń – KKS Kalisz 2:0 (2:0)
1:0 Filip Kozłowski 34. min, 2:0 Filip Kozłowski 39. min

Elana: Nowak – Górka, Urbański, Mysiak, Dobosz – Kryszak, Lenartowski, Stefanowicz (63.Aleksandrowicz), Lenkiewicz (87.Kościelniak), Stąporski (73.Będzieszak), Kozłowski (82.Ciechański).

KKS Kalisz: Pogorzelec – Palat, Lis, Gawlik, Łepski –  Ciesielski, Owczarek, Stoychev,  Grzesiek, Kowalski – Jankowski.